Pierwszy raz byłam nad morzem i to nie było polskie morze:D Scarborough to na prawdę ciekawa miejscówka na wycieczkę. Nam się udało, ponieważ tego dnia było bardzooo ciepło.... hmm..a ponoć w Anglii jest zimno i ciągle pada (??!). Spędziłam tam 4h, ale za to mega aktywnie i z dużą ilością kopytkowania. Oczywiście na pierwszy ogień poszła plaża i morze. Woda na początku była zimna, ale jak już się w niej postało chwilę to było okej. Najfajniejszym uczuciem były przypływające fale. Niestety tego dnia nie miałam okazji 'popluskać się' w wodzie, bo nie miałam stroju kąpielowego - minusy spontanicznych wycieczek.
Potem przyszedł czas na zwiedzanie miasta. Nie zrobiło na mnie wielkiego wrażenia miasto jak miasto - masa ludzi, dużo przydrożnych barów z fast foodami, kasyn z zabawkami, uliczka goni uliczkę, ale da się ogarnąć;)
Apropo kasyn - strzeżcie się ich lub wchodźcie do nich z małą ilością kasy, bo taka zabawa na prawdę wciąga i raczej nie ma się z niej dużych korzyści;p
Naszym planem było zobaczenie ruin zamku. Szliśmy tam dość długo i do tego pod górkę, ale przed wejściową bramą stwierdziliśmy, że to raczej nic ciekawego i wróciliśmy na plaże odpocząć - czasami brak konkretnego planu to błąd hahaha;p Chociaż po drodze było na co popatrzeć. Widoki z góry na plaże i miasto robią wrażenie...
W drodze na plaże zaliczyliśmy jeszcze przejażdżkę motorówką. Spontaniczne decyzje są najlepsze;D
Bilet kosztuje tylko 4funty! Start jest wolny, nic specjalnego, a potem w ciągu kilku sekund motorówka się mega rozpędza - co prędkość!;o Niby nic takiego a daje tyle radości:)
I w końcu plażaaaaa.. :) Około godziny 18 ludzie kończą swoje leżakowanie i wracają do domów, więc i my tak zrobiliśmy. Nie mamy za blisko do Scarborough, bo jedziemy tam ok.2h, ale myślę, że jeszcze tam wrócimy:)
PS. W Polsce boje się gołębi, a tam bałam się mew! Serio one są dziwne.. Strzeżcie się ich hahaha;p






